|
 |
W kartce przepaść.
Wiersz okrutną modlitwą.
Książka klatką słów.
Nie zapisałem, przepadł wiersz.
Książek tyle do spalenia.
Niebo - to też ziemia.
Księżyc dzisiaj hałasuje.
Planeta gwiazdą kołysze.
Kosmos mistrzem moim.
Za ludzką granicą inny Bóg. Prawdziwy.
Pustka przed i za Bramą.
Wypłynęła Atlantyda.
Wodospad, utwór z wody.
Coraz mniej ojczyzny.
Ile zniszczą z tego moi najbliżsi?
Zamiast serca blizna.
Za długo w szczelinie tchórza.
Anioł pachnie kobietą.
Stary jestem, nadszedł czas pisania.
Wydał mnie pies, który śpiewał.
Znowu nie wiem.
Serce bije za plecami, coraz dalej.
Leżymy poparzeni nocą, nie wiedząc o końcu świata.
Nasze dzieci usunięte rosną dalej w wyobraźni.
Na krawędzi duszy wzmożony ruch.
Noc z tobą, wybucha serce.
Śmierć jak ziemia obiecana.
W ostatnim wagonie przedział pusty.
|